Szanowna Redakcjo!

Moje pytanie dotyczy choroby zwanej dziurawicą. Jak się przed nią uchronić.

I czy kiedy już wystąpią objawy, to postępowanie lecznicze jest takie samo w przypadku hodowli różnych pielęgnic (np. tropheusów z Tanganiki i dyskowców z Amazonki), czy nie, czy wtedy inne stosuje się specyfiki? I czy ryby, które wyjdą z tej choroby, już potem na nią nie zachorują?

Z góry dziękuję za odpowiedź

Ireneusz

Szanowny Czytelniku,

najpierw warto zastanowić się, czym jest owa „dziurawica”. „Dziurawicą” lub „dziurawką” nazywane jest schorzenie objawiające się kraterowatymi otworami widocznymi w czaszce ryb, które mogą przekształcać się w owrzodzenia, a ich światło wypełnia się białawą substancją. Czasami w materiale pobranym z tak zmienionych miejsc udaje się wyszukać wiciowce (głównie kojarzone z rodzajem Spironucleus). Najczęściej zmiany prowadzące do powstania „dziurawicy” łączy się z infekcją bakteryjną kanałów linii nabocznej przebiegających w głowie ryb oraz (czasami jedynie) z nieodpowiednim żywieniem ryb połączonym z występowaniem niedoboru witamin bądź makro i mikroelementów, a także obniżeniem odporności (por. J. Antychowicz, Zakaźne choroby tropikalnych ryb akwariowych, Wyd. PIWet Puławy 2003). W moich badaniach kilkakrotnie stwierdziłem „dziurawicę” u pielęgnic zaatakowanych przez wiciowce Spironucleus znajdowane w przewodzie pokarmowym, co było przyczyną podrażnienia bądź nieżytu śluzówki jelita i skutkowało prawdopodobnie gorszym przyswajaniem substancji odżywczych przez ryby.

Nie znam prostej odpowiedzi na pytanie, jak chronić ryby przed „dziurawicą”. Na pewno sprzyjają jej zmiany warunków środowiskowych (w tym flory bakteryjnej) i obniżenie odporności ryb wywołane na przykład stresem, jak również nieodpowiedni pokarm. Wobec tego można pokusić się o stwierdzenie, że – podobnie jak właściwie w przypadku wszystkich chorób – najlepiej ryby chronią dobre, stabilne warunki bytowania i brak stresu. I jak w każdym przypadku, warto wziąć pod uwagę możliwość stymulowania parametrów odporności ryb na przykład przez odpowiednie stosowanie glukanów.

Leczenie „dziurawicy” uzależnione powinno być od przyczyny – jeśli stwierdzane są wiciowce Spironucleus, to priorytetem jest ich eliminacja (np. metronidazolem), w dalszej kolejności powinny być eliminowane bakterie izolowane ze zmian na głowie ryb, najczęściej przez stosowanie długotrwałych kąpieli leczniczych (np. w chloraminie lub trypaflawinie) albo przez podanie dobranego antybiotyku. Sposób postępowania jest właściwie taki sam w przypadku wszystkich pielęgnic, ale odpowiednie do sytuacji preparaty przeciwbakteryjne mogą się różnić, czasami do wyleczenia ryb z „dziurawicy” wystarczy skutecznie pozbyć się wiciowców.

Niestety, nie ma żadnej gwarancji, że choroba ta nie powróci. Jeśli zapewni się rybom odpowiednie warunki, to „dziurawica” raczej nie powinna wystąpić, ale nigdy nie ma absolutnej pewności. Szczególnie należy zwracać uwagę na wprowadzane do ustabilizowanego stada nowe ryby, które mogą być rezerwuarem zarówno wiciowców, jak i obcych szczepów bakterii.

W imieniu Redakcji mA

dr Krzysztof Kazuń

TNBZ Animalian

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 5/2017 (165).